O nas

Hej, to my! Siostry Cooka. Zajrzyj do nas po więcej 🙂

Wyszukiwarka

Ostatnie komentarze

25 czerwca 2025 | Moda | 0 komentarzy

person above mountain and body of water

Buty w góry na lato – jakie modele sprawdzą się najlepiej podczas górskich wędrówek?

Plecak spakowany, mapa w ręce… a buty?

Wyobraź sobie: wakacyjny poranek, kawa przed namiotem albo na balkonie schroniska. Powietrze pachnie żywicą, w plecaku chrzęści papier mapy. Jest tylko jeden problem – twoje stopy już bolą na myśl o tym, co masz wcisnąć na nie na górską trasę. Brzmi znajomo? Właśnie dlatego trzeba dobrze wybrać buty w góry na lato. Nie byle jakie trampki, nie modne sneakersy, które „trochę wyglądają jak trekkingowe”, tylko modele, które naprawdę dadzą radę w terenie, na nierównych ścieżkach, piargach, kałużach po burzy. I przy okazji nie doprowadzą cię do płaczu po trzech godzinach marszu.

Trekking w wersji letniej – czym różnią się buty na lato od tych całorocznych?

Latem w górach nie potrzebujesz pancernej ochrony jak zimą. Chodzi o lekkość, przewiewność i komfort. Ale uwaga – przewiewność nie oznacza braku wsparcia. Klapki odpadają. Najlepsze buty trekkingowe na lato to takie, które:

– są wyraźnie lżejsze od zimowych modeli,
– mają cholewkę sięgającą poniżej kostki lub tuż nad nią (tzw. podejściowe),
– są zrobione z oddychających materiałów – często siateczkowych lub z membraną gore-tex jedynie jako „wsparcie”,
– dobrze trzymają się podłoża (czyli dobra podeszwa to must-have),
– pozwalają na naturalny ruch stopy, ale chronią przed kontuzją.

Sandały też mają swoje pięć minut, ale to temat na osobny wpis. Dziś skupiamy się na butach trekkingowych, które dadzą radę zarówno w Bieszczadach, jak i na Orlej Perci… no może już raczej w towarzystwie uprzęży.

Czy buty niskie są lepsze niż wysokie?

To zależy. Jeśli wybierasz się na kilkudniowy szlak z ciężkim plecakiem (czytaj: plecak większy od ciebie), lepiej sięgnąć po stabilne, wyższe modele. Ale jeśli planujesz jednodniowe wypady z lekkim bagażem, niskie buty trekkingowe będą jak znalazł. Są lżejsze, szybciej schną, dają więcej swobody. No i nie wyglądasz w nich jakbyś szła zdobywać Mount Everest, jak tylko przekroczysz parking w Dolinie Chochołowskiej.

Wysokie buty trekkingowe mają sens tam, gdzie teren jest bardzo kamienisty, stromy, pełen luźnych skał – wtedy każda dodatkowa stabilizacja kostki może uratować ci wakacje i kolano. Na szlakach typu Gorce, Beskid Niski czy okolice Jeziora Solińskiego spokojnie wystarczą te z niższą cholewką.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze butów w góry latem?

Wiesz, co jest gorsze od deszczu podczas wycieczki? Buty, które nie oddychają. Mokre skarpety, przyklejone stopy, pieczenie przy każdym kroku – to szybka droga do odcisków, odparzeń i dramatów w schronisku. Dlatego przede wszystkim:

– Sprawdź, z czego są wykonane. Letnie buty trekkingowe powinny mieć siateczkowe panele lub system wentylacji. Skóra jest piękna, ale latem niekoniecznie komfortowa – za to bywa dobra w modelach „przejściowych”.

– Membrana – tak czy nie? Dużo osób mówi: „membrana latem to zło”. Prawda jest taka, że dobra membrana (np. Gore-Tex Surround albo wersje AirFlow) nadal oddycha, a przy okazji chroni przed nagłą ulewą. Jeśli masz do wyboru – wybierz model z technologią dostosowaną do wysokich temperatur, nie tę samą, którą producent wrzuca do butów na śniegi Laponii.

– Podeszwa – to ona robi robotę. Najlepiej, jeśli ma głęboki bieżnik (Vibram i jego bliźniacy są tu królem). Dzięki temu nie wylądujesz pupą w błocie, kiedy ścieżka zamieni się w bajoro po burzy.

– System sznurowania – czyli czy da się je dobrze dopasować do stopy. Jeśli sznurówki nie trzymają, albo buty obcierają cię już w sklepie, to na szlaku zrobią z twoich stóp pole walki.

Najlepsze modele? Czyli konkret zamiast miliona opcji bez sensu

Czas na nazwiska. Jeśli zastanawiasz się, jakie buty trekkingowe na lato naprawdę są warte swojej ceny, oto kilka modeli, które przewijają się w rekomendacjach blogerek outdoorowych, testach niezależnych i… moim plecaku.

Salomon X Ultra 4 GTX

Lekkie jak piórko, z genialnym systemem szybkiego sznurowania i membraną Gore-Tex, która faktycznie działa. Są wygodne od pierwszego dnia, nie trzeba ich „rozchodzić”. Salomon robi świetne buty na podejścia i szybkie wędrówki – jeśli planujesz np. Słowacki Raj albo kilka dni w Tatrach Zachodnich, to będzie strzał w dziesiątkę.

La Sportiva TX4

Idealne dla fanek butów podejściowych. Mają trochę bardziej „techniczną” podeszwę, ale niech cię to nie zmyli – sprawdzą się zarówno na spacerze po hali, jak i na wieczornej zabawie w łańcuchy. Są bez membrany, więc super oddychają. Ale nie łudź się – w strugach deszczu będą mokre, więc lepiej mieć stuptuty albo opcję schowania się gdzieś.

Keen Targhee III

Jeśli twoje stopy są bardziej wymagające – szerokie, wrażliwe na otarcia – to Keen może być twoim wybawieniem. Targhee mają szerszy przód buta, dobrą amortyzację i są całkiem nieźle wentylowane jak na model z membraną. Do tego niezbyt ciężkie, a przy długim marszu każdy gram czuć w kolanach.

Merrell Moab 3

Model-legenda, ale w letnim wydaniu. Merrell wie, jak zrobić buty do chodzenia po górach, które są miękkie od pierwszego kroku. Moab 3 mają świetną przyczepność, oddychalność i są dostępne w różnych wersjach – z membraną i bez. Pasują i do szortów, i do legginsów, co też nie jest bez znaczenia (tak, styl też się liczy).

No dobrze, a co z sandałami trekkingowymi?

Czasem nie chce się zakładać pełnych butów – zwłaszcza przy 30 stopniach w cieniu. I tak, są sytuacje, gdzie sandały trekkingowe mają sens. Ale tu trzeba ostrożnie. Jeśli szlak jest skalisty, z wystającymi korzeniami, albo zapowiada się deszcz – nie ryzykuj, że coś wbije ci się w stopę. Ale na spokojne trasy, wokół jezior, przez polany – sandały trekkingowe z dobrym mocowaniem i amortyzacją (np. Teva Hurricane czy Keen Whisper) potrafią być najbardziej komfortową opcją lata. Tylko nie zapomnij o kremie z filtrem na stopy – te spalone paski po sandałach zostają z tobą na długo.

Czy markowe muszą być drogie?

Nie musisz wydawać pół wypłaty, żeby mieć dobre buty w góry. Ale tanie, no-name’y z marketu to najkrótsza droga do dramatów. Lepiej mieć jeden porządny, sprawdzony model, niż trzy pary, które dają radę tylko w sklepie na kafelkach. Ceny zaczynają się od około 400-500 zł za coś sensownego – to już inwestycja na kilka sezonów.

Co jeszcze warto mieć w głowie? Zawsze mierz buty wieczorem, ze skarpetą trekkingową. Stopa zmienia rozmiar w ciągu dnia. I tak, buty powinny mieć trochę luzu z przodu – w górach stopa się przemieszcza, a palce mają tendencję do „uderzania” o przód. Uwierz mi, zbyt ciasne buty to nie przygoda, to horror.

Widzisz, temat butów może być zaskakująco emocjonujący, kiedy mówimy o letnich górskich wyprawach. Złe buty potrafią popsuć cały wyjazd, ale dobre? Trochę jak ulubione dżinsy – nie zwracasz na nie uwagi, bo po prostu działają. I pozwalają ci skupić się na widokach, nie na pęcherzach. A przecież o to chodzi – żeby czuć wiatr na twarzy, mokrą trawę pod podeszwami i satysfakcję po zdobytym szczycie.

Idziemy?

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Magdalena Kwak

Magdalena Kwak

Jestem miłośniczką zdrowego stylu życia i gotowania, a moja kuchnia to miejsce, gdzie smak spotyka się z troską o dobre samopoczucie. Wierzę, że zdrowe jedzenie nie musi być nudne ani skomplikowane – wystarczy odrobina kreatywności i dobre składniki. Na moim blogu znajdziesz przepisy pełne smaku, porady dotyczące świadomego odżywiania oraz inspiracje do wprowadzania prostych, ale skutecznych zmian w codziennej diecie. Gotowanie to dla mnie nie tylko obowiązek, ale także przyjemność i sposób na życie, którym chcę się z Tobą dzielić!

Podobne artykuły

10 miast, które warto zobaczyć na Dolnym Śląsku poza Wrocławiem

10 miast, które warto zobaczyć na Dolnym Śląsku poza Wrocławiem

Dolny Śląsk potrafi zaskoczyć różnorodnością. To region, w którym obok gór, zamków i uzdrowisk można znaleźć miasta o zupełnie innym charakterze niż Wrocław. Jedne przyciągają piękną architekturą, inne przemysłową historią, klimatem dawnych kurortów albo bliskością...

Co warto zobaczyć w Zamościu – renesansowe miasto idealne

Co warto zobaczyć w Zamościu – renesansowe miasto idealne

Zamość? O tak, to jedno z tych miast, które niby nie jest jeszcze mocno "w trendach", ale jak już tam trafisz, to z miejsca pytasz siebie: „Dlaczego ja tu wcześniej nie byłam?”. Potem zapamiętujesz każdą uliczkę, kolor kamieniczek i ten miejski spokój, jakiego nigdzie...