O nas

Hej, to my! Siostry Cooka. Zajrzyj do nas po więcej 🙂

Wyszukiwarka

Ostatnie komentarze

12 maja 2025 | Pilates | 0 komentarzy

woman in purple sports bra doing yoga

Pilates zalety – 10 powodów, dla których kobiety wracają do tych ćwiczeń

Wydaje mi się, że wiele z nas w pewnym momencie życia zaczyna szukać spokojniejszej formy ruchu. Może po kontuzji, może po dłuższej przerwie, może z potrzeby zadbania o siebie bardziej delikatnie, bez poczucia, że trzeba „zajechać się” na siłowni. I wtedy często pojawia się Pilates – niepozorny, trochę niedoceniany, ale jak się okazuje – naprawdę skuteczny.

Dziś chcę się z Tobą podzielić 10 powodami, dla których kobiety w różnym wieku i na różnych etapach życia wracają do Pilatesu. Dlaczego „wracają”? Bo wiele z nas już kiedyś próbowało tych ćwiczeń, ale później się zagubiło w natłoku modnych treningów, biegania, zumby czy zbyt intensywnych planów. A potem, gdy ciało lub głowa mówią: „Hej, potrzebuję czegoś innego”, – nagle zaczynamy dostrzegać Pilates na nowo. I czujemy, że to ma sens.

1. Pilates uczy uważności na swoje ciało

Zanim trafiłam na Pilates, ćwiczenia kojarzyły mi się głównie z mokrą od potu koszulką, zmęczeniem i zakwasami. Dopiero na zajęciach Pilatesu dowiedziałam się, że mogę się poruszać z szacunkiem do swojego ciała. Każdy ruch jest świadomy, przemyślany, robisz go powoli, ale precyzyjnie. Wiesz, które mięśnie mają pracować i po co to robisz.

W codziennym biegu często nawet nie zauważamy, że coś nas boli, że jedna strona ciała pracuje bardziej, a druga się obija. Pilates pomaga to zauważyć, zanim pojawi się większy problem.

2. Wzmacnia ciało od środka – dosłownie

Mówiąc o Pilatesie, nie sposób nie wspomnieć o tak zwanym „centrum”, czyli mięśniach głębokich – zwłaszcza mięśniach dna miednicy, poprzecznym brzucha i mięśniach przykręgosłupowych. To właśnie one odpowiadają za naszą stabilizację i prawidłową postawę.

Kiedy zaczęłam ćwiczyć Pilates regularnie, zniknęły mi bóle dolnych pleców, z którymi walczyłam od miesięcy. Trenerka wciąż powtarzała mi: „Nie budujesz tylko mięśni – budujesz zaufanie do własnego ciała”. I to zostaje ze mną do dziś.

3. Pomaga wrócić do formy po ciąży (i nie tylko)

Bardzo dużo kobiet, które spotykam na zajęciach Pilatesu, to młode mamy. Sama byłam jedną z nich. Po porodzie wszystko jest inne – ciało, samopoczucie, emocje. Pilates nie wymaga od Ciebie skakania, podskoków ani nadmiernego wysiłku, a mimo to potrafi zdziałać cuda.

Pomaga wrócić do równowagi, wzmocnić się bez szarpania. Delikatnie, z wyczuciem, bez stresu. Bardzo polecam go kobietom po porodzie – nawet kilka lat później.

4. Działa na ciało… i głowę

Może zabrzmi to banalnie, ale podczas 45 minut zajęć Pilatesu naprawdę możesz odciąć się od codziennych spraw. Skoncentrować się na oddechu, na ruchu, na tym, co mówi ciało. A to działa kojąco, szczególnie gdy w głowie kłębi się lista rzeczy do zrobienia, obowiązki, terminy.

Z czasem zauważyłam, że po takich zajęciach wracam do domu spokojniejsza. Lepsza wersja mnie – spokojna, uważna, obecna. I to wcale nie wymaga godzin medytacji czy duchowych praktyk. Czasem wystarczy mata i kilka starannie dobranych ruchów.

5. Rzeźbi ciało bez potrzeby „katowania” się

Nie wiem jak Ty, ale ja miałam długo taki problem, że każda forma aktywności wydawała mi się albo zbyt łagodna, albo zbyt męcząca. Albo jogi nie czułam zupełnie w ciele, albo po godzinie interwału nie mogłam wejść po schodach. Aż tu nagle Pilates – taki niepozorny, powolny i… po 20 minutach poczułam każdy mięsień.

Na zewnątrz może nie widać efektów od razu, ale z czasem ciało nabiera jędrności, sylwetka się prostuje, a mięśnie stają się smukłe i funkcjonalne. Bez podnoszenia ciężarów i skakania jak po trampolinie.

6. Można go ćwiczyć w domu, bez drogiego sprzętu

To ogromna zaleta, zwłaszcza jeśli nie masz czasu na dojazdy na siłownię albo po prostu wolisz ćwiczyć w domowym zaciszu. Na początek wystarczy mata i odrobina przestrzeni na podłodze. Potem możesz dodać piłkę, mały roller, gumy – ale nie musisz.

W Internecie można znaleźć mnóstwo dobrych materiałów i prowadzących, również po polsku. Choć z mojego doświadczenia polecam na początku jednak kilka zajęć stacjonarnych, żeby złapać technikę, nauczyć się podstaw. Potem już jest dużo łatwiej ćwiczyć samodzielnie.

7. Poprawia postawę – to serio widać!

Jeśli masz siedzącą pracę (tak jak ja), to wiesz, jak niepostrzeżenie ciało potrafi się „poskładać” – barki do przodu, głowa wysunięta, lędźwie zapadnięte. Po kilku tygodniach Pilatesu zaczęłam czuć, że coś się zmienia. Niby nie robiłam nic wielkiego, ale kręgosłup zaczął się prostować, barki wracały na swoje miejsce, a ja sama zaczęłam wyglądać na wyższą.

To niesamowite, bo nagle nie tylko lepiej się czujesz, ale też lepiej wyglądasz – naturalnie, bez wysiłku. A wszystko przez wzmacnianie mięśni głębokich i otwieranie klatki piersiowej.

8. Pomaga w walce z napięciem i bólem

Wciąż zaskakuje mnie, jak bardzo napięcia w mięśniach wpływają na nasze samopoczucie. Ból karku, sztywność między łopatkami, bolesne plecy – brzmi znajomo? Pilates zwiększa elastyczność, pomaga rozciągnąć spięte miejsca, a równocześnie je wzmacnia.

Po sesji często czuję się „rozluźniona w kręgosłupie” – nie wiem, jak to lepiej opisać, ale ciało staje się lekkie, a głowa spokojniejsza. Niektóre ruchy może nie wyglądają spektakularnie, ale to właśnie te spokojne, powolne ćwiczenia potrafią najbardziej uwolnić napięcie.

9. Jest dobry dla każdej kobiety – naprawdę

Pilates można dostosować do każdego wieku, poziomu sprawności i doświadczenia. Nie ma znaczenia, czy masz 25, 45 czy 65 lat. Możesz ćwiczyć z kontuzją kolana, z bólem kręgosłupa, w ciąży albo z endometriozą. Trzeba tylko znaleźć dobrą, doświadczoną instruktorkę, która pomoże Ci dobrać ruchy odpowiednie dla Ciebie.

To chyba główna siła Pilatesu – to nie Ty masz dopasować się do planu treningowego. To trening ma służyć Tobie, Twoim potrzebom i Twojemu ciału. I ja to naprawdę doceniam.

10. Daje coś więcej niż tylko formę fizyczną

Na koniec chcę o tym napisać, bo to dla mnie (i dla wielu kobiet, które znam) najważniejsze. Pilates to nie tylko ćwiczenia. To kontakt z sobą samą. To chwila zatrzymania, przypomnienia sobie, że Twoje ciało jest Twoim domem – i że warto o nie dbać nie tylko wtedy, gdy boli albo gdy chce się schudnąć.

Mam poczucie, że to forma ruchu, która uczy łagodności – wobec siebie, swoich ograniczeń, ale też możliwości. To jeden z niewielu treningów, po których nie pytam: „Ile kalorii spaliłam?”, tylko raczej: „Jak się dzisiaj czułam?”.

Na zakończenie

Nie twierdzę, że Pilates jest idealny dla każdego i że już nigdy nie będziesz potrzebować innych form ruchu. Ale jeśli szukasz ćwiczeń, które łączą ciało i umysł, przy których możesz się rozwijać bez presji, bez rywalizacji, za to z uważnością – to może być właśnie to, czego potrzebujesz.

Chciałabym, żeby więcej kobiet wiedziało, że nie trzeba się porównywać, przekraczać granic, „zasuwać” na siłowni, żeby zadbać o swoje zdrowie i sylwetkę. Czasem wystarczy miękka mata, spokojne ruchy i kilka świadomych oddechów.

A Ty? Masz już jakieś doświadczenia z Pilatesem? Co dla Ciebie byłoby kluczowe w wyborze tej formy ćwiczeń? Daj znać w komentarzu – z chęcią poczytam, jak to wygląda u innych kobiet.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Wiktoria

Wiktoria

Podobne artykuły

Co przywieźć z Estonii? Nowoczesne pamiątki i regionalne wyroby

Co przywieźć z Estonii? Nowoczesne pamiątki i regionalne wyroby

Zastanawiasz się, co przywieźć z Estonii? Choć ten najmniejszy z krajów bałtyckich kojarzy się dziś głównie z zaawansowaną cyfryzacją i nowoczesnymi technologiami, to jego najwspanialsze skarby kryją się w głębokiej tradycji, dziewiczej naturze oraz genialnym,...